Sprawa zaczyna się wcześniej niż rozprawa

Pokazuję, co policzyć, zebrać i przewidzieć, zanim złożysz pismo albo usiądziesz na sali sądowej z myślą: „Szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej”.

Najpierw sama musiałam znaleźć drogę

Nazywam się Joanna Warpas.

Mój rozwód trwał trzy lata i zakończył się w 2012 roku orzeczeniem wyłącznej winy męża. Przez następnych dziesięć lat ojciec mojego dziecka inicjował kolejne sprawy.

Znam uczucie, które pojawia się po otrzymaniu sądowego pisma. Przez chwilę patrzysz na kopertę. Później widzisz termin na odpowiedź, a potomek właśnie pyta, czy może zjeść coś słodkiego przed obiadem.

Sąd ma swój kalendarz. Życie również.

Bałam się. Popełniałam błędy. Czasem dopiero po rozprawie rozumiałam, jakie znaczenie miał dokument, pytanie albo zdanie, które uznałam wcześniej za mało ważne.

Wracałam wtedy do jednej myśli:

Czego jeszcze nie widzę i co mogę przygotować lepiej?

Tak powstał mój sposób działania.

Doświadczyłam również niealimentacji.

Moje pierwsze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zostało umorzone.

Wróciłam do dokumentów. Rozmawiałam z policjantami, prokuratorami i urzędnikami. Sprawdzałam, jakich informacji potrzebują i czego zabrakło w moim pierwszym podejściu.

Kolejne zawiadomienie przygotowałam inaczej i osiągnęłam swój cel.

Znalazłam braki w datach, kwotach, dowodach i sposobie pokazania sprawy. Od tamtej pory patrzę na przygotowanie jak na mapę. Ma pokazać Ci drogę, ale również miejsca, w których łatwo skręcić w złą stronę.

Moja wiedza nie kończy się na własnej historii

Od 2021 roku pracuję z kobietami przygotowującymi się do spraw o alimenty, kontakty ojca z dzieckiem i niealimentację.

Każda przynosi inną sytuację.

Jedna nie wpisała do kosztów połowy rzeczy, które regularnie kupuje dziecku. Druga ma stos dokumentów i nie wie, które z nich mają znaczenie. Kolejna tak dobrze zna swoją historię, że trudno jej spojrzeć na nią oczami osoby, która po raz pierwszy otwiera akta.

I to wszystko jest ok.

Praca z kobietami pokazuje mi, na ile różnych sposobów może wyglądać ten sam problem.

Dzięki temu zauważam mechanizmy, które się powtarzają. Widzę pytania, które mogą paść. Potrafię znaleźć słaby punkt w przygotowaniu i pokazać go, zanim zrobi to pełnomocnik drugiej strony, bo zapewniam Cię on  nie przyjdzie na rozprawę z listą argumentów, które mają Ci pomóc.

Co robię

Porządkuję z Tobą:

  • koszty utrzymania dziecka;
  • dokumenty i dowody;
  • możliwe pytania;
  • argumenty drugiej strony;
  • kolejność dalszych działań.

Pomagam również w opracowaniu pozwu lub wniosku.

Nie jestem prawniczką i nie reprezentuję klientek w sądzie. Jeżeli Twoja sytuacja wymaga prowadzenia sprawy, potrzebujesz adwokata albo radcy prawnego.

Natomiast praca ze mną na pewno przygotowuje Cię do lepszego wykorzystania tej współpracy, gdy uznasz, że nie chcesz być sama na sali sądowej. Łatwiej rozmawiać z pełnomocnikiem, kiedy znasz fakty, potrafisz nazwać cel i wiesz, o co zapytać.

Decyzja zostaje po Twojej stronie.

Ja pokazuję mapę, wyposażam w praktyczne wskazówki, zaznaczam ryzyka i kibicuję z trybun.

Wiedza i doświadczenie

Ukończyłam szkolenie podstawowe z mediacji oraz szkolenie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach na poziomie podstawowym.

Korzystam z poznanych narzędzi, kiedy porządkujemy konflikt, ustalamy cel i sprawdzamy, na co nadal masz wpływ.

Jestem współautorką książki „Mam już dość. Jak pokonałam domowego hejtera” oraz autorką specjalistycznych przewodników.

Moje materiały zostały sprzedane w tysiącach egzemplarzy.

O alimentach, niealimentacji i sytuacji kobiet po rozstaniu mówiłam między innymi w „Pytaniu na Śniadanie”, Onecie, „Wprost”, programie Magdy Mołek oraz podcastach.

Dlaczego to robię

Chcę, żebyś ważne rzeczy zauważyła wcześniej.

Zanim pominiesz koszt, który ponosisz przez cały rok.

Zanim wyślesz wiadomość napisaną pod wpływem złości.

Zanim podczas rozprawy po raz pierwszy usłyszysz pytanie, na które można było przygotować odpowiedź.

Wiedza zdobyta po fakcie bywa najdroższa. Płacisz za nią czasem, pieniędzmi i nerwami, które miały już przecież inne plany.

Twoje przygotowanie jest obszarem, na który masz wpływ.

A sprawa zaczyna się wcześniej niż rozprawa.