Jak obliczyć koszty utrzymania dziecka i alimenty i nie zwariować?

Za każdym razem, kiedy mówię kobietom, że alimenty to nie jest kwota „na dziś”, ale realne koszty życia dziecka rozpisane na cały rok, widzę na twarzy to samo: najpierw zdziwienie, potem ulgę. Bo nagle okazuje się, że nie musisz udowadniać miesięcznego zakupu bułek czy wymieniać każdego banana, który dziecko zjadło na drugie śniadanie. Alimenty mają objąć życie Twojego dziecka - to obecne, ale też to za pół roku czy rok. I to właśnie zmienia zasady gry.

Jeśli podejdziesz do tego w ten sposób wszystko staje się dużo prostsze. Nie liczysz „na styczeń czy luty”, nie liczysz „na teraz”. Liczysz roczne koszty utrzymania dziecka i dopiero potem dzielisz je na dwanaście równych części. To sprawia, że nagle wszystko staje się uporządkowane. I logiczne.

Zacznij od tego, co kupujesz w skali roku. Nie tylko jedzenie, kieszonkowe, zajęcia pozaszkolne, korepetycje i ubrania, ale też wyjazdy szkolne, ferie, kolonie i półkolonie, okulary, wizyty u specjalistów, rehabilitację czy organizację urodzin. W kosztach uwzględniasz również to co kupujesz raz na kilka lat: nowe biurko czy łóżko, aparat ortodontyczny, laptop, rower, wózek, fotelik samochodowy - tylko w części przypadającej na jeden rok użytkowania. To wszystko kosztuje. I to kosztuje Ciebie, nie nikogo innego.

Jak dobrze obliczyć alimenty, czyli detektyw w swoim własnym domu

Teraz będzie fragment, przy którym wiele kobiet przewraca oczami, a potem mówi: „O matko. Przecież to wszystko mam!”. Ty też! Wystarczy zajrzeć do historii konta. Tam jest prawie całe wasze życie. Od pizzy zamawianej po treningu, przez rachunki za leki aż po zakup pościeli, nowych zasłon do pokoju dziecka czy książek, które czytacie co wieczór. Zapisz to, co składa się na życie Twojego dziecka: jedzenie, ubrania, szkoła, zajęcia dodatkowe, dojazdy, kosmetyki, papier toaletowy, szampon, prezenty na urodziny kolegów, wyjście do kina, bilety do teatru, akademie, szkolne wyjścia, hobby, pasje, a nawet to, co kupujesz „raz na jakiś czas”, ale co robi realną różnicę. Nie pomijaj tych małych rzeczy, bo czasem to właśnie one tworzą znaczącą część wydatków.

Nie zapomnij o kosztach wspólnych - czynsz, prąd, woda. Dziecko nie mieszka w komórce i nie śpi w pralce. Korzysta z mieszkania tak samo jak Ty. Jeśli mieszkacie we dwoje, połowa tych kosztów to jego udział. To uczciwe. I proporcjonalne.

Kiedy już to wszystko wypiszesz, podziel te wydatki na miesięczne i okresowe, a potem przelicz tak, aby każdy koszt sprowadzić do jednej, przejrzystej kwoty miesięcznej. Dopiero potem usiądź do wyliczenia alimentów.

Liczenie kosztów Cię przerasta? Nie Ciebie jedną. Dlatego powstało narzędzie stworzone z myślą o Tobie

Kalkulator do obliczania alimentów, który stworzyłam to nie arkusz, którego obsługi trzeba uczyć się z YouTube’a. Tylko intuicyjne narzędzie, które rozdzieli za Ciebie koszty miesięczne i okresowe, samo przeliczy to, co trzeba, poprowadzi Cię krok po kroku i podpowie, czego jeszcze nie uwzględniłaś. A na koniec wskaże o jaką kwotę alimentów powinnaś wystąpić.

Nie musisz być księgową. Musisz być uczciwa wobec siebie a kalkulator zrobi resztę. I pamiętaj, że jeśli masz więcej niż jedno dziecko, robisz osobne wyliczenie dla każdego z nich. Każde dziecko jest odrębną osobą. I każde ma prawo do sprawiedliwej kwoty.

Jeśli chcesz sobie ułatwić życie to kliknij...

NA KONIEC

Twoje dziecko zasługuje na sprawiedliwe alimenty.

*Grafika stworzona przy użyciu AI

Dodaj opinię

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *