Kobieta przy stole z laptopem i rocznym planerem wydatków dziecka.

Jak się liczy wysokość alimentów? Najpierw spójrz na cały rok

„O jakie alimenty mam wystąpić?”

To jedno z pierwszych pytań, jakie pojawia się przed złożeniem pozwu o alimenty. I bardzo łatwo zacząć wtedy szukać gotowej liczby: zapytać prawnika, sprawdzić fora, porównać się z koleżanką albo szukać informacji w necie ile zasądza sąd w Twoim mieście.

A powinnaś wyjść od zupełnie czegoś innego.

Zanim zaczniesz ustalać wysokość alimentów, musisz wiedzieć, skąd ta kwota ma się wziąć.

Nie ma ustawowej stawki alimentów dla siedmiolatka, nastolatki ani dziecka mieszkającego w konkretnym mieście. Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi, że zakres alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Znaczenie może mieć również osobisty udział rodzica w utrzymaniu i wychowaniu dziecka.

Dlatego pierwszej liczby nie szukaj w cudzej sprawie. Zacznij od własnego dziecka.

Nie zaczynaj od pytania: ile mam wpisać?

Załóżmy, że ktoś mówi Ci:

„Wpisz 1800 zł. U nas więcej raczej nie zasądzają”.

Skąd właściwie wzięło się 1800?

Z wieku Twojego dziecka? Jego leczenia? Kosztów szkoły? Dojazdów? Sportu? Wakacji? Warunków mieszkaniowych? Z tego, jak wygląda opieka nad dzieckiem?

Czy po prostu 1800 brzmi rozsądnie?

Zdanie „u nas sądy więcej nie dają” nie jest metodą liczenia alimentów. Średnia znaleziona na forum też nią nie jest.

Podobnie z prawnikiem. Pełnomocnik może sprawdzić Twoje wyliczenie, wskazać błąd, zwrócić uwagę na coś, czego nie wzięłaś pod uwagę i po analizie sprawy zaproponować konkretną kwotę. Ale sam fakt, że liczbę podał adwokat, jeszcze jej nie uzasadnia.

Jeżeli na rozprawie sędzia zapyta: „Skąd wzięła Pani 1800 zł?”, odpowiedź „tak zasugerował mi prawnik” niewiele mówi o potrzebach Twojego dziecka a wiele o Twoim przygotowaniu do postępowania.

Ty masz wiedzieć, skąd pochodzi Twoja kwota.

Jeden miesiąc życia dziecka nie pokazuje jego kosztów

I tutaj pojawia się druga rzecz, która zmienia całe liczenie.

Ja patrzę na koszty dziecka w ujęciu całego roku.

Dlaczego?

W jednym miesiącu nie kupujesz wyprawki szkolnej, kurtki zimowej, roweru, okularów, nie płacisz za wakacje i nie odwiedzasz wszystkich specjalistów, z których dziecko korzysta w ciągu roku.

Jeżeli więc otworzysz historię jednego miesiąca i na tej podstawie zaczniesz wyciągać wnioski, ile kosztuje Twoje dziecko, część jego potrzeb może Ci zwyczajnie zniknąć.

To nie jest wyłącznie mój sposób patrzenia na liczby. W orzeczeniach sądowych znajdziesz dokładnie takie przeliczanie wydatków występujących rzadziej niż co miesiąc.

I właśnie dlatego perspektywa jednego miesiąca jest za wąska.

Dziecko żyje przez cały rok. Jego potrzeby również.

Jeśli chcesz najpierw sprawdzić, jakie rodzaje wydatków w ogóle mogą należeć do kosztów utrzymania dziecka, przeczytaj też artykuł „Co wchodzi w koszty utrzymania dziecka przy alimentach?”. 

Koszt dziecka to jeszcze nie cała odpowiedź o wysokości alimentów

Ustalenie miesięcznych kosztów dziecka nie oznacza, że drugi rodzic ma automatycznie zapłacić dokładnie tę kwotę.

Przy wysokości alimentów znaczenie mają również inne elementy i trzeba je wziąć pod uwagę. Wynika to również z art. 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Ale to już temat na osobną, dłuższą rozmowę.

Na tym etapie najważniejsze jest coś innego: masz znać koszty swojego dziecka i rozumieć liczbę, od której zaczynasz dalsze ustalanie alimentów.

No dobrze, tylko jak policzyć cały rok?

I tutaj zaczyna się właściwa robota.

Co zrobić z rowerem kupowanym raz na dwa albo trzy lata? Jak potraktować meble do pokoju, które wymieniasz raz na kilka lat? Co z okulistą dwa razy w roku, wakacjami, wydatkami szkolnymi, sezonowymi albo kosztami, które pojawią się dopiero w najbliższych miesiącach lub tymi, które są konieczne ale nie masz na to środków?

Sama informacja „spójrz na cały rok” już tego za Ciebie nie rozwiąże.

Na półtoragodzinnym Warsztacie ILE ALIMENTÓW WPISAĆ W POZWIE? rozkładam ten etap na części pierwsze. Pokazuję, jak podejść do kosztów miesięcznych, rocznych i okresowych, które wydatki łatwo pominąć, czego nie dopisywać na siłę, jak patrzeć na dowody i jak dojść do kwoty, którą rozumiesz i potrafisz później wyjaśnić. Ten warsztat obejmuje właśnie przygotowanie do odpowiedzi na pytanie: „skąd wzięła Pani taką kwotę?”.

Po warsztacie masz wiedzieć, skąd wzięła się Twoja liczba i dlaczego wystąpiłaś właśnie o taką kwotę alimentów a nie o inną. I dopiero z taką wiedzą możesz pójść o krok dalej czyli napisanie pozwu o alimenty lub o ich podwyższenie.

[Sprawdź Warsztat ILE ALIMENTÓW WPISAĆ W POZWIE]

Zaktualizowano: 08.08.2026
Źródła

Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w szczególności art. 135

Autorka: Joanna Warpas

Ekspertka od alimentów, kontaktów ojca z dzieckiem i niealimentacji.
[Poznaj mnie i mój sposób pracy]

*Grafika do tekstu stworzona przy użyciu AI

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *